Witam serdecznie!
Nie jestem ani pisarką, ani profesjonalną kucharką. Jednak, w pewnym momencie mojego życia (tak, tak... był to moment, w którym moja waga wręcz poszybowała w górę), diametralnie zmieniłam sposób odżywiania się. Podczas jednego z moich pobytów w Norwegii po raz kolejny zetknęłam się z "dietą niskowęglowodanową".
Nie ukrywam, że po zapoznaniu się z jej zasadami byłam początkowo bardzo sceptyczna... No bo jak to??? Jeść tłuszcz i chudnąc??? Nie odmawiać sobie pysznych potraw?? Nie głodować i tracić te ohydne, niechciane kilogramy??? NIE MOŻLIWE!!
A jednak... :)
Początki jednak nie były łatwe... Oczywiście, jak każdy, włączyłam komputer żeby znaleźć więcej informacji na temat tej diety. Prawie nic w języku polskim... Jeżeli już, to tylko wypowiedzi na forach straszące tą dietą lub zabraniające jeść niemal wszystkiego, co nie ociekałoby ogromną ilością tłuszczu... bleeee...
Jednak znalazłam w sobie pokłady odwagi i zaczęło się... Jajo, bekon, jajko, bekon... i tak przez dwa dni... potem ryczałam przez całą noc w łóżku, bo przecież tak nie da się żyć... i miałam rację! :)
Na szczęście miałam przy sobie swojego ukochanego, który spędził tę noc poszukując informacji o tej diecie na norweskich forach i blogach i... odkrył dla mnie piękno tego sposobu odżywiania się! :)
Obecnie staram się propagować go wśród moich przyjaciół i znajomych. Straciłam kilka kilogramów, odzyskałam moją poprzednią linię i wcięcie w talii. Nie głoduję - wręcz przeciwnie, jem i tryskam radością.
Czuję, że nadszedł odpowiedni moment na podzielenie się moją wiedzą, a szczególnie niskowęglowodanowymi przepisami z większą ilością ludzi. Pragnę zaprezentować moje osobiste podejście do tej diety (ja już nie nazywam tego dietą, lecz "sposobem życia"). Podejściem pełnym smacznych dań, deserów, przekąsek oraz inspiracji z różnych kulinarnych podróży. A wszystko to nie tylko będzie dobrze smakowało, ale także pozwoli Wam zrzucić zbędne kilogramy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz